Kwiecień 24 2017 14:28:19
Nawigacja
Ostatnie artykuły
· Para-męt pikczers
· Groszek
· Wodowanie
· Kilka słów o Jungom ...
· wydanie tomiku poezji
· Marzenia
· ZASADNICZA SZKOŁA ŻE...
· PAŃSTWOWA SZKOŁA ŻEG...
· Państwowa Szkoła Tec...
· WYDZIAŁ ZAOCZNY
· TŻŚ
· Płonący Mikołaj
· Święty Mikołaj patro...
· ABSOLWENCI TECHNIKUM...
· Prezentacja zdjęć Ry...
Ostatnio Widziani
· hala 1 tydzień
· Sylwia 1 tydzień
· Dyzma 1 tydzień
· henrykskrzypek 3 tygodni
· Wiesiek Koni... 4 tygodni
· Leszek Czerw... 4 tygodni
· Irena Talik 4 tygodni
· romek62 5 tygodni
· agata 6 tygodni
· FEug 6 tygodni
Aktualnie online
· Gości online: 3

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 823
· Najnowszy użytkownik: Julek1975
Ankieta
Co powinno dominować na stronie?

Materiały wyłącznie o szkole
Materiały wyłącznie o szkole
46% [11 głosów]

Luźne tematy nie związane tylko ze szkołą
Luźne tematy nie związane tylko ze szkołą
38% [9 głosów]

Informacje żeglugowe
Informacje żeglugowe
17% [4 głosy]

Ogółem głosów: 24
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 13.11.2011
Newsletter
Aby móc otrzymywać e-maile z TECHNIKUM ŻEGLUGI ŚRÓDLĄDOWEJ WE WROCŁAWIU - Oficjalny serwis Absolwentów z Brücknera 10 musisz się zarejestrować.
Skąd przybywacie
Locations of visitors to this page
Nawigacja
Artykuły » Fotoreportaże » Marzenia
Marzenia
Panowie i Damy, nagle marzeniem mojego życia, oprócz rowerowania na Mazury i Atlantyk, stała się jazda okrętem z byłego zimowiska Osobowice we Wrocławiu do Koszalina bez przesiadki. Znaczy – bez przesiadki takiej, jaką robią statki na trasie Ostróda – Elbląg, czyli raz – na wodzie, raz - na wozie. Do pewnego czasu taka moja wycieczka nie byłaby możliwa, bo rzeczką Dzierżęcinką wjechać okrętem do Koszalina się nie da z racji nieprzystosowania okrętu do pływania po krzakach, chaszczach, kołkach, gałęziach, progach i pod prąd. Ale da się inaczej, nawet dziś. Wieś Jamno, która leży nad jeziorem Jamno, stała się dzielnicą Koszalina. Więc żeby wjechać do Koszalina, wystarczy wjechać jeziorem Jamno do Jamna. Trasa wyglądałaby tak: Odra, zalew, brzeg Bałtyku, kanał Jamneński, jezioro Jamno, a w dzielnicy Jamno – ładna przystań stateczku "Koszałek", o którym kiedyś była mowa na stronie Darka, i fajrant. Właśnie poniżej przedstawiam kanał Jamneński, który umożliwi mi bezprzesiadkowe wejście z morza na Jamno. Ten kanał, na którym poza paroma palami i wędkarzami nie było nic, jest właśnie przebudowywany na coś w rodzaju portu-mariny. Gdybym się uparł, to bym i teraz wszedł z morza na Jamno, ale z przesiadką i z okrętem pod pachą, bo taki prąd, że wiosłami by nie szło, a silników nie uważam. Więc wolę poczekać. A dlaczego? Czyżby dziadki kaszy nie jadły? A dlatego, że proszę popatrzeć na mój okręt.

Jurek Pieczul







Komentarze
#1 | Jerzy Pieczul dnia 18.02.2013 21:01:33
Muszę sam siebie skomentować, jak nikt nie chce - łaski bez.
Napisałem, że poniżej przedstawiam kanał Jamneński, a kanału ani widu, ani dydu. Pewnie Wiesiu inaczej zaplanował, czyli chyba będzie z poślizgiem. Wcale się nie dziwię, bo zima wróciła, aż w Koszalinie stodoły nie widać. Poza tym wszystko pochorowane: Wiesiu choruje, ja choruję, moja familia choruje, nawet mewy zygzakami latają. Przepraszam, wieję, bo sam od siebie coś chwycę.
#2 | Jerzy Pieczul dnia 18.02.2013 21:16:10
Psia mać, musiałem wrócić! Napis na dziobie mojego okrętu mógłby sugerować, że jestem rybol albo jeszcze gorzej - wędkarz. Otóż byłem wędkarzem we wczesnym dzieciństwie na Mazurach, nim się nauczyłem mówić, a rybolem zawodowym - jak już trochę mówiłem. Od dawna patrzę na pływające ryby jak na szybujące mewy, kwiaty lub siuśmajtki - wcale mnie nie kusi, żeby złowić, dotknąć, skonsumować. A co do tego, że jedzenie ryb pomaga na głowę, uważam, że mocno to jest przereklamowane. Jak rybaczyłem, robiłem sobie tran z dorszowych wątrób i chlałem litrami. Myślicie, że pomogło? Takiego!
#3 | Jerzy Pieczul dnia 03.03.2013 06:52:59
Towarzysze i Damy, powyższy materiał miał być zapowiedzią większego materiału z internetowym tekstem i moimi zdjęciami przedstawiającym inwestycje przy jeziorze Jamno, zwłaszcza przebudowę kanału Jamneńskiego i budowę wrót sztormowych u ujścia tego kanału do morza (planowałem dokumentować postęp robót aż do zakończenia budowy). Ten większy materiał przesłałem Wieśkowi dzień przed powyższym. Potwierdził odbiór i obiecał, że następnego dnia materiał będzie na stronie. Następny dzień trwa już dwa tygodnie. Bez słowa wyjaśnienia. Miałem w najbliższych planach prezentację portów Wybrzeża Środkowego z absolwentami naszej szkoły na przybrzeżnych statkach pasażerskich, materiały z majowej podróży okrętem z Wrocławia do Koszalina, relację z wiosennej lub wrześniowej podróży rowerowej na Mazury, w dłuższej perspektywie - może relację z rowerowania nad Atlantyk, odwiedzenie po drodze Józka na Renie czy gdzie on tam będzie, może reportaż z cichego Donu w Rostowie nad Donem, gdzie niewiele brakowało, a bym w 1970 roku wylądował w tamtejszej łodziarce. Może, może, może...
Nie ma jednak szans na sensowną współpracę. Chce się działać wtedy, kiedy materiały są publikowane na bieżąco, a nie gniją w nieczynnej lodówce. A tu, panie, powtórka z historii, jako że wcześniej bywałem na stronie ze swoimi materiałami nie raz i nie dwa w roli "U drzwi Twoich stoję, Panie", a część z nich zwyczajnie przepadła.
Kolejna moja próba powrotu na stronę spalona już na starcie. Szkoda ostatnich sekund życia na frustrujące kontakty z ciszą, której w grobie będzie od metra. Pełno nas na tym cmentarzu, a jakoby nikogo nie było. Tak więc, Towarzysze i Damy, spadamy.

Z przeproszeniem, żalem i poważaniem

Jerzy Pieczul
#4 | Jerzy Pieczul dnia 17.03.2013 09:16:04
Panowie i Damy, co rusz nie wytrzymamy. No bo popatrzcie, co się dzieje: normalnie ziemia się w odwrotną stronę kręci. Polaki wykupują Miemce!!! (Ze strony "gazeta.pl"Wink.

Tygrys odrzański zadziwił Angelę Merkel. A teraz sponsoruje Borussię
Kanclerz Merkel była zaskoczona, że kupiliśmy największą firmę żeglugi śródlądowej we wschodnich Niemczech. Ale z upływem czasu polskie inwestycje dziwią Niemców coraz mniej - mówi Piotr Chajderowski, prezes firmy OT Logistics
Spółka to prawdziwy logistyczny tygrys ze Szczecina. Wiosną ma zadebiutować na warszawskiej giełdzie. A jeszcze kilka lat temu była ledwie wiążącą koniec z końcem firmą żeglugową, która pod nazwą Odratrans miała siedzibę we Wrocławiu. Chajderowski przeniósł spółkę do Szczecina, zmienił jej nazwę i zbudował potężną grupę logistyczną, która kupiła m.in. największą niemiecką firmę żeglugową operującą we wschodnich i północnych landach. Teraz OT Logistics jest sponsorem piłkarskiej Borussii Dortmund i szermierczej reprezentacji Polski. Właścicielami firmy są fundusze inwestycyjne Mistral i NPN II. Prezesem - Piotr Chajderowski.

Joachim Sauer, mąż Angeli Merkel, powiedział mu kiedyś, że kanclerz Niemiec była mocno zaskoczona tym, że Polacy zostali właścicielami Deutsche Binnenreederei. - Tak po cichu? - miała stwierdzić.

Ale na tym nie koniec wielkiej ekspansji OT Logistics.

Rozmowa z Piotrem Chajderowskim

Mariusz Rabenda: Pochodzi pan z Łodzi, mieszka w Warszawie, a siedzibę firmy przeniósł z Wrocławia do Szczecina. Pan wybaczy, ale nigdy nie uwierzę w to, by powodem była pańska miłość do tego miasta.

Piotr Chajderowski: Wszystko prawda. Rzeczywiście, jestem łodzianinem, od 20 lat mieszkam w Warszawie. Natomiast przeniesienie siedziby OT Logistics do Szczecina ma podłoże tylko i wyłącznie biznesowe. Szczecin jest naszym centrum operacyjnym. Stąd mamy blisko do Berlina, Świnoujścia, Hamburga. Nawet do Trójmiasta jest bliżej niż z Wrocławia. We Wrocławiu mamy praktycznie tylko jeden kontrakt, który teraz realizujemy. Całe życie biznesowe naszej firmy, już przed decyzją o przeniesieniu siedziby, toczyło się tutaj, w Szczecinie. I nadal tu się toczy. 

Przenosiny siedzib firm zdarzają się, ale najczęściej do Warszawy. Panu też byłoby tam łatwiej.

- Nie da się z Warszawy sterować firmą, która zajmuje się transportem rzecznym, spedycją kolejową, morską i portami. To tutaj jest geograficznie najlepsze miejsce dla nas.
Ktoś pana namawiał do przenosin? Np. władze miasta?

- Nie. To była wyłącznie moja decyzja, zaakceptowana przez radę nadzorczą spółki.

Oficjalne powitanie w Szczecinie było?

- Nie było, bo my nie chwaliliśmy się specjalnie tymi przenosinami. Ot, po prostu, polegało to na przerejestrowaniu siedziby spółki w KRS-ie. Z przedstawicielami władz Szczecina spotkałem się może rok po tym wydarzeniu i też nikt nie pytał, skąd jesteśmy.

Nie macie wielkiej siedziby z neonem na dachu. -

Mamy kameralną, w której pracują 24 osoby. Przy okazji zmiany siedziby przeprowadziliśmy reorganizację spółki. Wprowadziliśmy nowoczesny model zarządzania. Wcześniej mieliśmy dwa zespoły dublujące te same czynności. Po zmianach zatrudnienie radykalnie spadło. Większość pracowników dostała propozycję przeniesienia się z Wrocławia do Szczecina, ale nie było chęci do przeprowadzki, zwłaszcza że tam zespół mieliśmy dość zaawansowany wiekowo. Musieliśmy dokonać naboru do spółki z siedzibą w nowym miejscu i teraz mamy młody, ale bardzo efektywny i mobilny zespół. Ponadto OT Logistics, inaczej niż dawna Odratrans, to już nie jest firma zajmująca się stricte żeglugą śródlądową. Wprowadzając nowe spółki do grupy, spowodowaliśmy dywersyfikację naszej działalności. Mamy jedne z największych spółek spedycji kolejowej: szczecińskie Rentrans Cargo i Rentrans International Spedition z Katowic, mamy Port Handlowy w Świnoujściu, Żeglugę Bydgoską oraz niemiecką spółkę żeglugową Deutsche Binnenreederei. To sprawia, że - oferując kompleksowe usługi - jesteśmy bardzo konkurencyjni na rynku, a jednocześnie - wykonując te usługi w ramach jednej grupy - mamy niższe koszty działalności.

Dlaczego postanowiliście budować grupę logistyczną?

- Zaczęliśmy od konsolidacji polskiej żeglugi śródlądowej. Udało nam się przejąć Żeglugę Bydgoską. Potem giganta żeglugowego na rynku niemieckim Deutsche Binnenreederei. W tym miejscu możliwości rozwojowe nam się skończyły. Rynek żeglugi śródlądowej jest dość stabilny w naszym regionie i co roku ma niewielki przyrost. To sprawia, że dalsze przejęcia były niemożliwe. A naszym celem jest zbudowanie giganta. Dlatego uzupełnieniem naszej oferty miała być kolej. Kupiliśmy pakiet większościowy Rentrans Cargo w Szczecinie i na bazie tej spółki utworzyliśmy drugą, w Katowicach - Rentrans International Spedition. Obie spółki generują nam rocznie ponad 200 mln zł przychodu. W związku z tym zapadła decyzja, by powiększyć naszą ofertę o usługi związane z logistyką i przeładunkami portowymi. To skutkowało decyzją o zakupie 46 proc. udziałów w Porcie Handlowym Świnoujście, a w zeszłym roku od DB Schenker Rail Polska odkupiliśmy kolejne 46 proc. udziałów, co uważam za nasz wielki sukces. Kupiliśmy dwa nowe dźwigi, teraz budujemy bazę kontenerową, by PHŚ stał się portem uniwersalnym, tak jak to dzieje się na całym świecie. Teraz planujemy kolejne inwestycje portowe. Tym razem w Trójmieście, bo tutaj [w Zachodniopomorskiem - red.] już nie ma za bardzo czego kupować. Przynajmniej w tym momencie.

Skąd macie pieniądze na te inwestycje i akwizycje?

- Mieliśmy sporo nieruchomości we Wrocławiu, Bydgoszczy i innych miastach wzdłuż Odry. One kiedyś były może potrzebne, ale z czasem stawały się zbędnym balastem. Sprzedaliśmy je, a pieniądze zainwestowaliśmy w rozwój. Zadłużyliśmy się też na rzecz inwestycji. Ale to zadłużenie mocno spada i jesteśmy bardzo dobrze postrzegani przez banki. W ubiegłym roku wyemitowaliśmy obligacje długoterminowe, którymi spłaciliśmy nasze zobowiązania i sfinansowaliśmy inwestycje w PHŚ. Zaufały nam największe międzynarodowe instytucje finansowe działające na polskim rynku, które kupiły nasze obligacje. Mimo że emitowaliśmy je w czasie kryzysu na południu Europy, mieliśmy prawie 20-procentową nadsubskrypcję.

Za ile kupiliście Deutsche Binnenreederei?

- Nie mogę powiedzieć: tajemnica handlowa. Powiem, że kupując tamtą spółkę, ponieśliśmy dodatkowe nakłady finansowe na ratowanie tej firmy.

To był otwarty przetarg?

- Nie. Kupiliśmy ich po negocjacjach z poprzednimi właścicielami. Ta transakcja nie była zaskoczeniem na niemieckim rynku, bo myśmy tam pływali już wcześniej i w branży żeglugowej panowało przekonanie, że jeśli ktokolwiek może uratować Deutsche Binnenreederei, to jedynie my.

Jak zostaliście przyjęci w Niemczech, jako wykupujący ich firmę z dużymi tradycjami? Oni nie są przyzwyczajeni do tego, że Polacy kupują ich firmy.

- Pewna nieufność mogła być po stronie załogi, ale nie innych graczy na rynku, którzy znali nas jako Odratrans. Załoga nie narzeka z tego powodu, że Polacy nimi zarządzają. Natomiast generalnie Niemcy bronią się przed wykupywaniem rodzimych firm przez obcy kapitał. Nie chodzi tu tylko o polski. Ale okazało się, że firmy z Polski, które weszły na rynek niemiecki, bardzo dobrze sobie tam radzą. Orlen Deutschland zaczął od wykupienia części BP i z roku na rok jego siła rośnie. Ciech też kupił dużą fabrykę chemiczną niedaleko granicy z Polską. Mocno zainwestował i firma sobie dobrze radzi, utrzymując kilkudziesięciotysięczne miasto. Niemcy powoli przyzwyczajają się do takich transakcji.

A jak radzi sobie dziś Deutsche Binnenreederei?

- Zadłużenie radykalnie spadło. Uratowaliśmy chylącą się ku upadkowi firmę, oddłużyliśmy ją. A dla nas zysk polega na tym, że staliśmy się jednym z głównych graczy transportu śródlądowego w Europie.

Spółka w Niemczech przynosi zyski?

- W tym roku, po raz pierwszy od 2008 r., gdy ją kupowaliśmy, powinna przynieść zysk.

Ma pan za sobą dwie restrukturyzacje: Odratransu w Polsce i Deutsche Binnenreederei w Niemczech. Która operacja była łatwiejsza?

- Ta w Polsce. W Niemczech te procesy trwają dużo dłużej. Nasz Kodeks pracy jest bardziej elastyczny. Poza tym tzw. układy zbiorowe w Niemczech dają pracownikom dużo większe uprawnienia, narzucają wyższe odprawy, a na pracodawcę nakładają dużo większe koszty. To dlatego przez trzy lata niemiecka spółka nie przynosiła zysków.

Celowo o to pytam, bo w jednym z wywiadów udzielonym radiu w Niemczech powiedział pan, że nasza gospodarka dogoni niemiecką za osiem lat.

- Tak.

Brzmi niewiarygodnie. Przecież gospodarczo to są dwa różne światy.

- Spójrzmy na to inaczej. Od naszego wejścia do Unii nasze PKB urosło około 25 proc., w tym samym czasie niemieckie o 10 proc. Przy takich tendencjach za 8-10 lat mamy szanse dogonić gospodarkę niemiecką. Często przebywam w Niemczech i mam możliwość porównania. Gdy bywałem tam 20 lat temu, rzeczywiście, różnice między Polską i Niemcami były kolosalne. Teraz coraz częściej się zacierają. Problemy ludzkie są takie same. Tu i tam o pracę jest trudno. Obciążenie podatkowe obywatela w Niemczech jest dużo większe niż u nas. Ceny rosną w obu krajach, tam jest nawet drożej. Tylko emeryci niemieccy mają znacznie lepiej, bo wypracowali sobie godne emerytury w czasie gospodarczego boomu w zachodnich Niemczech.

Czy to oznacza, że za te osiem lat Polak będzie żył na poziomie Niemca?

- Jest na to ogromna szansa. Polska naprawdę bardzo mocno i szybko się rozwija, czego my często nie chcemy zauważyć. Polacy są zaradni i pracowici. Nasz absolwent uczelni, jeśli nie znajdzie zatrudnienia w kierunku, który studiował, nie pogardzi inną pracą. Na Zachodzie absolwenci nie są tak elastyczni. To wszystko sprawia, że z optymizmem patrzę na nasze szanse dogonienia poziomu życia Zachodniej Europy.

Wracając do OT Logistics. Jak duża docelowo ma być ta firma?

- Trudno powiedzieć, jak wielka będzie w dalszej przyszłości. W krótszej perspektywie planujemy podwojenie przychodów z 500 mln zł rocznie, jakie obecnie generujemy, do miliarda.

Ile czasu pan sobie na to daje?

- Optymistycznie patrząc, trzy lata. Pesymistycznie - cztery.

Piotr Chajderowski

Funkcję prezesa zarządu OT Logistics SA pełni od 2011 r. Wcześniej był w spółce wiceprezesem (2010-2011) oraz prokurentem (2009-2010). Od 2010 r. jest również prezesem zarządu Deutsche Binnenreederei AG. Jest też członkiem rady nadzorczej Rentrans Cargo oraz Przedsiębiorstwa Motoryzacyjnego Polmozbyt Szczecin. Wcześniej pracował m.in. w spółce Nowy Przewoźnik jako prezes zarządu oraz Zakładach Metalurgicznych "Skawina" (też jako prezes zarządu). W latach 2008-2009 zasiadał również w radzie nadzorczej Grupy Lotos.

W 1996 r. ukończył studia na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego (kierunek - finanse i bankowość, specjalizacja - finanse przedsiębiorstw). W latach 1995-1999, pracując w spółce PTP Kleinwort Benson (Grupa Dresdner Bank), odbył staże w kilku największych przedsiębiorstwach w Wielkiej Brytanii.

Ma 43 lata. Poza biznesem zajmuje się filatelistyką (zbiera znaczki z kolonii francuskich i brytyjskich oraz wydane przez III Rzeszę). Kolekcjonuje też dzwonki z herbami miast - ma ich ponad 300.
#5 | Jozef Wegrzyn dnia 17.03.2013 10:19:18
Jestem w branży i powiem, że intersująco mówi ten pan, ale ... kiedyś go wsadzą i wcale nie dla tego, że jest jakimś tam "Chodorkowskim" polskiego biznesu.Wchodząc na niemiecki rynek trzeba przestrzegać tutejszych zasad.Noszenie przez polskie statki niemieckiej flagi świadczy o "wyflagowaniu" polskiej floty, a co za tym idzie podlega się jurysdykcji tego państwa.Wystarczy dokładna kontrola celno-socjalno-ubezpieczeniowa, która może stwierdzić, że tak jednak nie jest i .... wtedy stosuje się precedens "Al" Capone.
#6 | Jerzy Pieczul dnia 17.03.2013 17:44:23
Wygląda na to, że masz rację, Józiu. Jako kobieta niepracująca, żadnej pracy się nie boję, bo mam wszystkie gdzieś, więc i wiedza coraz skromniejsza i nos nie taki czuły. Przytaczam opinię jednego internauty - chyba rzeczową i sensowną.

Tygrys odrzański zadziwił Angelę Merkel. A tera...
veryok 17.03.13, 08:41 Odpowiedz
znam troche sprawe przejecia niemiecej spolki przez Polakow od strony wlasnie niemieckiej.
Niemcy byli zszokowani stylem zarzadzania spolka przez polski management. Polacy pojechali typowo- odgorne decyzje, brak jakiejkolwiek komunikacji z pracownikami- czyli pracownik ma siedziec cicho i bezdyskusyjnie odwalac robote i najlepiej jakby sie dal zastraszyc, bo przeciez roboty w bylym ddr nie ma.
Taki styl jednak jest obcy w niemieckeij kulturze pracy, gdzie zarzad bezposrednio komunikuje pracownikom jakie decyzje podejmuje i DLACZEGO, poniewaz wszyscy czuja sie odpowiedzialni za firme i chca byc partnerami niezaleznie od tego czy ktos jest mechanikiem czy dyrektorem. Polakom to jest calkowicie obce i w zasadzie uwzazaja, ze jest to generalnie bez znaczenia czy mechanik ceni swojego pracodawce, firme czy nie, wazne by bilans wyszedl tak jak tego oczekuja (albo plus albo minus) Panowie nie przygotowali sie mentalnie do pracy na tym rynku bo uznali, ze skoro oni ich kupuja to moga zrobic wszystko, zaplacili ogromne odprawy wynikajace z umow i pewnie teraz kompletuja sobie dyspozycyjnych i polskich pracownikow. Taki sam styl zarzadzania widzialam w kolejnej firmie przejetej przez Polakow w Niemczech. zero komunikacji i oczekiwanie, ze niemiecki pracownik bedzie sie bal odezwac do polskiego szefa.absurd totalny, bo spoleczenstwo niemieckie jest z gruntu lewicowe i pracodawca nie ma statusu "pana boga" chyba nigdzie.
zycze polskiej firmie sukcesu ale i zainwestowania w szkolenia glownie dla polskich managerow, bo DRAMATYCZNIE nie umieja zarzadzac obcym kulturowo pracownikiem. blad za bledem. lepiej jest miec pracownikow po swojej stronie a nie zdeterminowana grupke knujaca w kuchni przeciwko wlasnej firmie. wiem ze to jak grochem o sciane...........
Dodaj komentarz
Nick:

Kod potwierdzający:
Kod potwierdzający


Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Wtyczka społecznościowa
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Urodziny
Dzisiejsi solenizanci:
Stanislaw Janowski

Nadchodzące urodziny:
januszf25. 4
tomszt26. 4
Agnieszka_Klos26. 4
leslaw tereszczak28. 4
stach5010028. 4
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Leszek Czerwinski
23.03.2017 19:50:00
Serdecznie dziekuje

Irena Talik
22.03.2017 22:20:47
Leszku z okazji Urodzin wszystkiego, wszystkiego najlepszego Smile Smile Smile

Zygfryd
24.12.2016 01:56:09
Zdrowych spokojnych Świąt wszystkiego dobra Zygmunt Ostaszewski

bodzka
22.12.2016 20:41:45
Radosnych, spokojnych,pełnych
ciepła i nadziei Świąt,odpoczynku od codziennych trosk w rodzinnym gronie. Zdrowia, szczęścia, wszelkiej pomyślności w Nowym Roku. Mietek69

Irena Talik
27.09.2016 22:57:33
Zbyszkowi Pięcie z okazji Urodzin wszystkiego, wszystkiego najlepszego. Smile Smile Smile

Kursy walut
Notowanie z 2017-04-24
USD1.96%3,9060
EUR0.69%4,2410
CHF1.64%3,9267
GBP1.79%5,0092
Google
Wyszukiwarka www.tzswroclaw.pl
Wygenerowano w sekund: 0.88 3,600,670 unikalne wizyty